niedziela, 8 stycznia 2012

Dzięki mężowi powstała bransoletka :)

Tytuł posta może być intrygujący więc już wyjaśniam :) Mężuś mój pracuje w centrum Krakowa, a ja tam jestem raczej sporadycznie. W związku z tym pozwala mi się wykorzystywać i wędruje dla mnie po sklepach z akcesoriami niezbędnymi do tworzenia tych moich różności. Czasami śmieje się, że panie w sklepach dziwnie na Niego patrzą, ale jeszcze nie zastrajkował :) Ostatnio również poprosiłam Go o pewne małe zakupy, a On...wrócił do domu z całkiem sporą ilością ślicznych opakować na biżuterię. Kupił bo... była promocja :) A skoro wśród tych opakowań były świetne pudełeczka na bransoletki więc chcąc nie chcąc zabrałam się do dzieła. Nie wiem jak inne sutaszystki ale ja nie przepadam za robieniem bransoletek. Ale za to lubię efekt :) Mam nadzieję, że i Wam przypadnie do gustu :) Pozdrawiam gorąco i dziękuję za przemiłe komentarze. Jestem też w wielki szoku na widok liczby (stale rosnącej) chętnych na Candy :)






Materiały: sardonyks, hematyty, kulki sardonyksu, sutasz, srebro

24 komentarze:

  1. Cudowna kochana kusisz mnie zakupami u Ciebie :) takie cuda tworzysz :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to dzięki mężowi!!! Bo możemy podziwiać kolejną piękność. Ja wcale się nie dziwię, że chętnych jest dużo, robisz cuda!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudny kamień!! :)) A opakowanie gdzie? ;)
    I już oczyma wyobraźni widzę L. biegającego po tych sklepikach i wybierającego sznurki, kamyczki, pudełeczka.... :) Uściski dla was! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ależ cacuszko!
    Piszesz o swoim candy?! Nie wiem jak to się stało, że przegapiłam informację o nim. Pędzę ten błąd naprawić. Dobrze, że nie jest za późno:)

    OdpowiedzUsuń
  5. o żesz... to ja dziękuję Twojemu Mężowi za zmotywowanie Ciebie, bo powstało kolejne cacko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. na fb już pisałam, że szczęka mi opadła... i nie moge jej pozbierać... gdzieś uciekła jak zobaczyła te piękności... cuuudowna to mało powiedziane...;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Efekt powalający... śliczna.

    Po za tym gratuluje męża, gdy ja swojego proszę aby mi kupił jakieś niezbędne rzeczy to z reguły mu nie po drodze :(

    OdpowiedzUsuń
  8. czy On się da klonować??? choć mentalnie...
    a bransoletka wyszła świetna, tylko gdzie to opakowanie sprawcze?

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękna bransoletka:)Masz w domu prawdziwy skarb:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bransoletka jest piękna! Mój mąż też czasami daje się wykorzystać do tego typu zakupów ... :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepiękna bransoletka!!! Pozdrowienia dla Ciebie i męża:))!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Bransoletka cudowna, a taki mąż to skarb... Pozdrawiam ciepło;)

    OdpowiedzUsuń
  13. taki mąż to skarb ;) :)prace są wyjątkowe piękne, staranne i z gustem robione ;) :)
    będę podglądała

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo lubię Twój styl - prosto i elegancko, a bransoletka jak zwykle cudna.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zupełnie nie rozumiem dlaczego nie lubisz robić bransolet, przecież efekt po prostu powala na kolana, ta np. jest prze urocza i to do tego w moich ulubionych kolorkach tajemniczej szarości. Co do męża,który jak rozumiem był prowodyrem całego bransoletkowego zamieszania, proszę przekazać pozdrowienia i oby kupował więcej najróżniejszych pudełeczek :) i innych potrzebnych drobiazgów.Pozdrawiam gorąco i zapraszam do siebie na bloga
    http://pracownia-maximy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Jak zawsze - prześliczna bransoletka, super dobrane kolory tasiemek i perfekcyjne wykonanie:)brakuje tylko pudełeczka, a pomysłowego i zapobiegliwego M zazdroszczę:D
    pozdrowienia
    dorcia

    OdpowiedzUsuń
  17. nie przepadasz za robieniem bransoletek a tak pięknie wyszło!!
    no i gratuluje męża! fajne zakupy robi :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i wszelkie komentarze :)